niedziela, 27 listopada 2016

Północ Norwegii na rowerze - 10 praktycznych wskazówek


Północ Norwegii to miejsce, które z całej trasy urzekło mnie najbardziej. Pogoda jest tam wielce niegościnna - wieje, pada, jest zimno, ale moim zdaniem to tylko dodaje uroku. Północ jest tajemnicza, spokojna, pełna przestrzeni. Choć warunki do jazdy na dwóch kółkach nie rozpieszczają, to jest kilka sposobów, które mogą jazdę umilić i kilka informacji, na które koniecznie trzeba zwrócić uwagę.


niedziela, 13 listopada 2016

Ålesund - Oslo o rowerowej wyprawie z Agnieszką!

 

Norwegia to zdecydowanie państwo opiekuńcze. Troszczy się o zdrowie nie tylko swoich obywateli, ale i polskich rowerzystek - dba o to, abyśmy miały pięknie umięśnione nogi! A jak? A na przykład ponad 40 km ciągłym podjazdem. I to całkowicie za darmo! Dzisiaj przedstawię Wam Agnieszkę, którą pojechała ze mną do rowerowego raju.


środa, 26 października 2016

Norwegia, rower i ja! O wyprawie z Nordkappu do Oslo

 

Samotna podróż, o której długo marzyłam dała więcej niż się spodziewałam. Dowiedziałam się o sobie rzeczy, o których nie miałam pojęcia. I wreszcie znalazłam swoje miejsce na ziemi. Pierwsze, które jest za granicą. Łatwo nie było i dobrze, bo nie miało.

niedziela, 16 października 2016

Babeszjoza - cichy zabójca Twojego psa


Rulon, spacerek? Chodź! Cisza. Odgłos wsypywania karmy do miski. Cisza. Co jest? Może mu za gorąco? Ale czemu nie chce iść na spacer? Biorę Rulona na ręce i wynoszę niemal siłą. Idzie powoli, coś tam obwąchuje, ale bez jakiegokolwiek entuzjazmu. Patrzę na zegarek. Muszę już wychodzić do pracy. Zamykam drzwi, pędzę na rowerze, ale z przeczuciem, że coś jest zdecydowanie nie tak.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Rowerowe miejsca powrotów



"Dżoana, Ty często wracasz w te same miejsca? Czy raczej zawsze szukasz nowych?". Właśnie te dwa pytania zainspirowały mnie do napisania tego posta. Powiem krótko - uwielbiam wracać w te same miejsca! I tak naprawdę nigdy to nie jest to samo miejsce. Fakt, według mapy nic się nie zmienia, stary kościół jest tam, gdzie był, morze dalej nazywa się Bałtyckie, ale przyroda, która mnie tam otacza zawsze wygląda inaczej, inaczej pachnie, ma inne kolory, jestem tam z kimś innym, jest inna pogoda, inny nastrój. Czyli to samo miejsce, ale zupełnie inne. I właśnie to jest w tym najpiękniejsze! Dlatego wracam. 

Boże Ciacho czyli Kraina w Kratę na dwóch kółkach.


Kraina w Kratę zaprasza!

Dzisiaj będzie o propozycji rowerowej trasy nadmorskiej. Jednej z moich ulubionych. Będzie morze, urocze nadmorskie miejscowości, mnóstwo komarów, dużo piasku, domów w kratkę i zakazane gofry ociekające bitą śmietaną zjedzone podczas przerwy w pedałowaniu. Zapraszam!


niedziela, 17 lipca 2016

Demawend. Opowieść o takim jednym irańskim pięciotysięczniku.

Jak doskonale wiecie mój blog jest zdominowany przez podróże rowerowe. Długo szukałam swojej pasji i właśnie jazda na rowerze jest tym przysłowiowym numerem jeden. Ale zanim zaczęłam intensywnie i regularnie podróżować na dwóch kółkach, jeździłam w nasze polskie góry. Co ciekawe za granicą w górach, na trekkingu nigdy wcześniej nie byłam. Propozycja wyjazdu do Iranu na zwiedzanie miast oraz zdobycie najwyższego szczytu tego kraju, spadła mi z nieba! Dołączyłam się jako szósta osoba do grupy znajomych z naszego koła turystycznego - SKPT (Studenckie Koło Przewodników Turystycznych).


Co jeść na rowerowej eskapadzie?

Suszone banany, masło orzechowe i chleb to połączenie idealne :D

Od dawna mamy wybrane miejsce, mapa już się zdążyła lekko podrzeć od obmyślania trasy, bilet już dawno kupiony, bo wiadomo im później, tym gorzej. Milion myśli w głowie co też nas spotka w trasie tym razem! Przygoda, przygoda! To teraz zejdźmy na chwile na ziemię. Bo poza widokami, przygodami, coś tam czasem trzeba jeść. Ups, no właśnie... Jeśli jedziemy do kraju, w którym cena żywności nie odbiega od cen w Polsce (albo ruszamy właśnie poznawać lepiej nasz piękny kraj), to nie musimy się tak spinać, bez problemu możemy zaopatrywać się każdego dnia, wówczas mamy lżejsze sakwy i wszystko jest piękne. 

 

środa, 18 maja 2016

Prawo jazdy - jak mi się udało?




„Masz ojca instruktora i cięgle nie masz prawka?!”. To pytanie naładowane wielką nutą niedowierzania słyszałam z ogromną częstotliwością przez ostatnie 10 lat. Przyznam, że zawsze byłam ponad to. Nie interesowały mnie samochody (w sumie ciągle mnie nie interesują), prowadzenie auta, nie przemawiały też do mnie argumenty typu „to ważny punkt w CV” czy „to się przydaje w życiu”. Zupełnie nie czułam takiej potrzeby.


piątek, 15 kwietnia 2016

Rowerowa Norwegia w Radiu Gdańsk!



fot. Włodek Raszkiewicz/Radio Gdańsk
Czy też tak czasem macie, że spotykacie kogoś po raz pierwszy i już wiecie, że załapiecie z tą osobą świetny kontakt? Na pewno tak! Ponad tydzień temu byłam na spotkaniu w Radiu Gdańsk z Włodkiem Raszkiewiczem, który prowadzi fenomenalną audycję „Kawałek świata i herbata”. Spotyka się na pogawędkę z osobami, które zajmują się zazwyczaj jakimiś ciekawymi, nietypowymi sprawami. Zawsze lubiłam słuchać opowieści wspomnianych podróżników, przyrodników, wolontariuszy, pasjonatów etc.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Ptasi (i nasz) Raj!



fot. Berenika Podrucka - Taczała

„O, tam jest, widzicie go?”. Wszyscy do lornetek i po chwili ktoś opowiada „A no tak! Jest tam, siedzi na gałęziach. Teraz się schował za pień”. Zachęcona ze wszystkich stron biorę pożyczoną lornetkę, przykładam do oczu i… nic nie widzę. Reszta ekipy w skupieniu ogląda mysikrólika, komentując jego zachowanie. No to patrzę dalej przez te szkła i dalej nic. Są tak zafascynowani, że samo patrzenie na nich sprawia radość. Doba, trudno, najwyżej potraktuję naszą ornitologiczną eskapadę jako spacer po wyspie, bo i tak będzie fantastycznie – w końcu jesteśmy na wagarach!


Trzy dni świętego spokoju!


To było zimą 2010 roku, właśnie wtedy padło wręcz sakramentalne pytanie: „Asia, jedziesz z nami na spływ kajakowy?”. Początkowo myślałam, że mnie wkręcają. No bo jak to, przecież jest zima, a zimą jest zimno! Jak to tak w kajaku z uwięzionymi nogami?! 


wtorek, 2 lutego 2016

Jazda w deszczu


Chyba żaden rowerzysta nie przepada za jazdą w deszczu. Jeśli jest to krótki dystans, przykładowo jazda do pracy, to nie widzę żadnego problemu. Dojeżdżamy do pracy, przebieramy się w suche gatki i pracujemy. Jeśli akurat jesteśmy w trakcie pokonywania długiego, jednodniowego dystansu, to oczywiście będzie się nam gorzej jechać, ale po kilku czy kilkunastu godzinach wracamy do domu, bierzemy ciepłą kąpiel, pijemy gorącą herbatkę i cieszymy się z pokonanego dystansu. Zupełnie inaczej prezentuje się jazda w deszczu podczas dłuższych wypraw rowerowych.


poniedziałek, 25 stycznia 2016

Kierowca VS. Rowerzysta


Temat coraz bardziej popularny w naszym kraju, pełen kontrowersji i ciągłych dyskusji, niekoniecznie konstruktywnych. Po polskich drogach (nie mówię tu o drogach rowerowych) jeżdżę rowerem od kilku lat, doświadczyłam wielu niebezpiecznych sytuacji z udziałem kierowców, jednocześnie obserwując mnóstwo przedziwnych zachowań, jakie wywołują rowerzyści. 

 

niedziela, 24 stycznia 2016

O pokonywaniu własnych możliwości czyli Rowerowe Dystanse!



Podczas dłuższych wypraw rowerowych w ciągu dnia pokonuje się zazwyczaj trasę ok. 100 km. Jest to średnia dla większości sakwiarzy. Taki dystans jedzie się w mniej więcej 5 godzin, ale oczywiście zależy on od podłoża i terenu, po którym się poruszamy. Reszta godzin schodzi na typowe czynności: jedzenie, rozbicie obozu, higienę, odpoczynek. A co, jeśli chcemy odrzucić na chwile sakwy i sprawdzić się, pokonując dłuższy rowerowy dystans? Wtedy dzień wygląda zupełnie inaczej!


sobota, 16 stycznia 2016

Przyroda na dobry początek roku


1 stycznia zazwyczaj kojarzy się z odsypianiem wydarzeń z poprzedniego wieczora, ciepłym kocykiem i oglądaniem filmów.  Jednak odkąd parę lat temu zaczęłam stałą pracę, uświadomiłam sobie, jak cenny jest każdy dzień wolny. Dlatego też, późnym popołudniem pierwszego dnia Nowego Roku, (no bo nie przesadzajmy, coś tam trzeba było odespać) żegnałam się z Pomorzem, aby wkrótce powitać zimowe krajobrazy Lubelszczyzny z Poleskim Parkiem Narodowym na czele. 


Jedziesz sama?

 

Pod koniec lipca 2015 roku rozpoczęłam samotną, rowerową wyprawę z północy na południe Norwegii. Podczas przygotowań do podróży, w czasie jej realizacji, a także po jej zakończeniu, narodziło się mnóstwo pytań związanych z samotnym, kobiecym podróżowaniem. Zadawałam je sobie sama, pytali mnie o to znajomi albo osoby spotkane po drodze. Postanowiłam zebrać je w całość.


Poznajcie Rulona!

Psie łapki na logo mojego bloga należą do Rulona. Dżentelmen ten, choć jest psem, często przypomina dzika. Albo lwa, jak kto woli. Nierzadko zwany Dzikolwem. Chciałabym Wam przedstawić mojego futrzastego współlokatora.



Dzień dobry!

Dzień dobry!Dodaj napis

Miło, że odwiedziliście mojego bloga. O tym kim jestem, co lubię, a czego wręcz nie znoszę, znajdziesz tutaj. Natomiast w tym wpisie chciałabym Ci przybliżyć tematykę „Przestrzeni Asi”.
Oczywiście logo zdradza wszystko. Nietrudno się zatem domyślić, że będę pisać o wyprawach rowerowych, wędrówkach pieszych i czworonożnym Rulonie.
Urlop jest dla mnie czasem świętym i od 2011 roku spędzam go zawsze na rowerze. Nie ma znaczenia czy blisko, czy daleko, byle na dwóch kółkach. Podczas takich podróży zawsze każdego wieczora, leżąc już w śpiworku i łapiąc słabe światło wpadające przez tropik namiotu, pisałam.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka