sobota, 16 stycznia 2016

Jedziesz sama?

 

Pod koniec lipca 2015 roku rozpoczęłam samotną, rowerową wyprawę z północy na południe Norwegii. Podczas przygotowań do podróży, w czasie jej realizacji, a także po jej zakończeniu, narodziło się mnóstwo pytań związanych z samotnym, kobiecym podróżowaniem. Zadawałam je sobie sama, pytali mnie o to znajomi albo osoby spotkane po drodze. Postanowiłam zebrać je w całość.



  1. Samotne noce pod namiotem. Ale przecież ja ze strachu nie zasnę!
To była moja największa obawa przed wyjazdem. Zacznijmy od tego, że mój rower z sakwami - małymi przednimi na jedzenie z Polski (które ważyło 10 kg), dużymi na ciuchy i inne turystyczne gadżety, do tego namiotem, torbą na kierownicę, wodą ważył łącznie 50 kg. Jeszcze parę kilogramów, a zrównalibyśmy się wagowo. Po przejechaniu ok. 100 km dziennie z takim ciężarem, często w deszczu i pod górę, byłam tak padnięta, że po rozłożeniu namiotu ani przez sekundę nie myślałam o tym, że przyjdzie do mnie Wielki Dziki Wiking z Siekierą i mnie zabije. Po prostu nie miałam na to siły!



  1. Ale to Ci nie będzie nudno, tak samej przez miesiąc?!
NIE! Nie nudziłam się ze sobą ani przez chwilę. Ciągle było coś do zrobienia, a to przy rowerze, a to przygotowanie jedzenia, a to nawigowanie, a to pogadanie z ludźmi napotkanymi po drodze. A poza tym, ja odpoczywałam w tej ciszy. Mimo, że jestem raczej z tych towarzyskich, stadnych osobników, to uwielbiam czasem mieć spokój i odpocząć od ludzi.


  1. No ale nie boisz się, ze Cię będą zaczepiać jacyś ”dziwni ludzie”?
To zacznijmy od tego, ze ja lubię dziwnych ludzi :) Rzeczywiście, podczas samotnej podróży zaczepiało mnie o wiele więcej osób niż podczas podróży we dwójkę. Myślę, że wynika to z tego, że ludziom łatwiej i śmielej jest zagadać do jednej osoby niż do dwóch czy większej grupy. Zresztą samotnie podróżujące kobitki jeszcze ciągle zwracają uwagę i mam wrażenie, że pod wieloma względami jest nam nawet łatwiej niż mężczyznom! Wzbudzamy wśród ludzi większe zaufanie. Często mi się zdarzało, ze napotkane w trasie kobiety oferowały mi pomoc, a to nocleg, prysznic czy kawę. Ciekawe czy mężczyźni również mogliby liczyć na taką uprzejmość?

  1. A jak cos Ci się stanie? To nikt Ci przecież nie pomoże, bo będziesz sama.
A mało to razy komuś coś się działo na ulicy w biały dzień i nikt mu nie pomógł? Jasne, jest to ryzyko, zwłaszcza na takim odludziu jakim jest północna część Norwegii. Jednak, przy zachowaniu podstawowych zasad bezpieczeństwa jak ubezpieczenie, jazda w kasku, odblaski, lampki etc., zmniejszamy to ryzyko. Wierzcie na słowo, każdego dnia dojeżdżając do pracy rowerem mam o wiele więcej niebezpiecznych sytuacji w mieście, niż w takiej długiej trasie.


  1. I ostatnie humorystyczne stwierdzenie, które padało z ust płci przeciwnej – Gdybyś była moja dziewczyną, to bym Cię nie puścił na taki wyjazd!
I pewnie dlatego nie jesteś moim chłopakiem :)

Oczywiście, doceniam troskę o swoje bezpieczeństwo, jednak pamiętajmy, że Norwegia jest jednym z najbezpieczniejszych krajów Europy. Nie zdecydowałabym się na samotną podróż w każde miejsce na ziemi, choć wiem, że jest wiele tak odważnych rowerzystek. Przykładowo do Indii sama bym się nie wybrała. Zresztą zupełnie nie ciągnie mnie w tamte okolice, moje kierunki to zdecydowanie Północ.

Dziewczyny, a czy Wy odbyłyście kiedyś samotną podróż? Czego najbardziej się obawiałyście planując swój wyjazd? Panowie, a Wy puścilibyście swoje Kobiety na samotną wyprawę?


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka