poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Trzy dni świętego spokoju!


To było zimą 2010 roku, właśnie wtedy padło wręcz sakramentalne pytanie: „Asia, jedziesz z nami na spływ kajakowy?”. Początkowo myślałam, że mnie wkręcają. No bo jak to, przecież jest zima, a zimą jest zimno! Jak to tak w kajaku z uwięzionymi nogami?! 



Jednak wszelakie nowe pomysły są przeze mnie bardzo mile widziane i niecały miesiąc później pojechałam na swój pierwszy i zarazem najbardziej spektakularny zimowy spływ kajakowy. Otóż na definicję spektakularności złożyło się kilka czynników, chociażby to, że było wówczas -20 st.C. Spokojna Wda zamarzła, wiec skorzystaliśmy z wód jej bardziej bystrej sąsiadki czyli Brdy. Ciekawym doświadczeniem były wówczas słynne oblodzone wiosła. Co jakiś czas trzeba było się wzajemnie pukać po nich, żeby usunąć lód, który sprawiał, ze zyskiwały one na wadze. I to całkiem sporo!



Kilka osób podczas tego spływu się skąpało, bo z Brdą żartów nie ma! Kiedy myślisz, ze je widzisz przed sobą spokojny odcinek, nagle zaskoczy Cię wystającym konarem, który dotąd ukrywał się przed Tobą niczym Ninja. Płynęłam wtedy z Markiem i pamiętam, że przed wejściem do kajaka po prostu zgodnie stwierdziliśmy, że kąpać się nie mamy zamiaru. To się nie wykąpaliśmy, prosta sprawa! Samo wiosłowanie tez było nieco trudniejsze od tego, które odbywa się w plusowych temperaturach. W wodzie pływały grudki lodu, sprawiało to wrażenie jakby wkładało się wiosło w gar zupy pełnej warzyw.


A wokoło lodowa breja...


Wda jest o wiele spokojniejsza. Wówczas można oddać się spokojnie innym rozrywkom, które niekoniecznie związane są z wiosłowaniem, a sprzyjają integracji. Mam na myśli łączenie się w tratwy. Otóż podpływa kilka kajaków, trzymamy się wzajemnie za burty i oddajemy czynnością relaksacyjnym, dopóki nie rozdzieli nas jakakolwiek przeszkoda. Tej zabawy, nie wiedzieć czemu, bardzo nie lubią piloci końcowi. :)


Przerwa na mała tratwę!


Zimowe kajakowanie spodobało mi się do tego stopnia, że w tym roku, już po raz szósty wsiadłam do kajaka, aby realizować zimowa trasę kajakową. Nasza droga wodna liczyła 34 km i obejmowała szlak: Szlaga – Błędno – Stara Rzeka – Tleń. Zarazem w tym roku spływ obchodził swój jubileusz – to był już XX Ogólnopolski Spływ Kajakowy Wdą im. Bolesława Białkowskiego! Zazwyczaj zgłasza się ponad setka chętnych zimowych wrażeń, kajakarzy. Zgłoszenia odbywają się poprzez konkretne kluby, oczywiście zazwyczaj wodniackie. Ja pływam pod szyldem naszego koła czyli SKPT (Studenckie Koło Przewodników Turystycznych).


Ekipa z SKPT, OZSK 2016!
Jak widzicie Olek Doba odpoczywa czasem od Oceanów i wybiera spokojną Wdę :)

Zimowe spływy kajakowe to dla mnie przede wszystkim trzy dni oderwania się od rzeczywistości, trzy dni absolutnie fantastycznej atmosfery, trzy dni obcowania z naturą w ciszy której mi tak często brakuje – a nie ma nic lepszego niż powolny plusk wody, w oddali zapitoli ptaszek, głucho zaszczeka pies… To są po prostu trzy dni świętego spokoju! I każdy, absolutnie każdy z uczestników, po oficjalnym zakończeniu spływu w niedzielę, czeka już na następny!


Cisza i święty spokój, oj tak...!




Fotografie pochodzą ze zbiorów Renaty Soboń, Marka Pawłowskiego, Michała Kochańczyka oraz moich.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka